Witam w piątkowe popołudnie.
Pogoda ostatnio płata nam figle. Pomimo, że to połowa stycznia i kalendarzowa zima
w pełni w powietrzu ostatnio czuję wiosnę.
Zamiast co rano odśnieżać podwórko ze śniegu,
ja w sweterku z miską pod pachą idę suszyć pranie na powietrzu.
Słonko ostatnio tak pięknie świeci, że wszystko ładnie wysycha.
Bez żalu rozebrałam Pannę Zieloną, jakaś taka szarobura się zrobiła,
smutna, gałązki do dołu dziwnie opuszczone.
Troszkę zimowych akcentów zostawiłam i tak zima z wiosną przeplatają się nawzajem.
Wczorajszy wieczór spędziłam z koleżankami w kinie na filmie" Ida".
Po raz pierwszy doświadczyłam w kinie absolutnej ciszy.
Nie było słychać chrupania popcornu, chipsów itp.
Każdy z widzów w skupieniu oglądał statyczne czarno białe zdjęcia na mniejszym
jak zazwyczaj ekranie.
Zakończenie pozostaje otwarte, widz pozostaje osamotniony i pełen wątpliwości,
wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi.
A Wy widziałyście film, jakie są Wasze odczucia? Moje powiem szczerze mieszane.
Najbardziej ujęły mnie właśnie te czarno białe zdjęcia i mały ekran.
Na dzisiejszy wieczór przygotowałam sobie dla odmiany
coś kobiecego, lekkiego z pozytywnym zakończeniem.
A co tam u Was, jakie plany na weekend ?
Czujecie wiosnę ?
Ja myślę, że zima jeszcze da o sobie znać.
Pozdrawiam serdecznie
Renata :)