Dziś zapraszam do obejrzenia
mojego kącika zwanego pralnią.
Odkąd kotłownia została przeniesiona z domu do innego budynku
zyskałam dodatkowe pomieszczenie.
Trochę pracy było, żeby to wszystko wyglądało tak jak dzisiaj.
Można powiedzieć, że powstało od początku.
Najpierw musieliśmy zasypać 1,5 metrową dziurę,
wyrównać poziomy ścian i sufitu.
Założyliśmy ogrzewanie podłogowe, kanalizację, płytki
i pomieszczenie było gotowe.
Pozostawało tylko pytanie co ma w nim być.?
Pierwsze co zrobiłam, to wyniosłam pralkę z łazienki
i powstała moja mini pralnia.
Mam tutaj pod ręką wszystko co potrzeba.
Za parawanem na razie stoi suszarka
i deska do prasowania.
W przyszłości będzie tutaj biała szafa
z miejscem na ręczniki, kosz na pranie itp.
Najbardziej cieszy mnie fakt, że pozbyłam się
pralki z łazienki i wszystkiego co się z praniem wiązało.
W pomieszczeniu powstał również kącik
z roboczym prysznicem i umywalką.
Na co dzień korzystamy z tylnego wejścia do domu, które prowadzi
właśnie tutaj.
Po przyjściu z dworu, czy ogrodu spokojnie można
umyć ręce, czy wziąć szybki prysznic.
To tutaj również zostawiamy większą część naszych butów,
kurtek, płaszczy itp.
Zdjęcia nie najlepszej jakości,
pomieszczenie jest dosyć niskie,
słońce zagląda tylko wieczorem, do tego mleczna szyba w oknie.
Na ścianie kolor biały, szare płytki na podłodze,
część prysznica i umywalki to moje ukochane białe cegiełki,
do tego trochę koloru czarnego.
Większość wyposażenia to Ikea. Lampa sufitowa(uwielbiam)
i kinkiet nad lustrem to Ekelund firmy Markslojd.
Zdjęcia robiłam latem, więc trochę letnich akcentów
się wkradło i koloru beżowego.
Dzisiaj dużo zdjęć, ale pralnia spełnia kilka funkcji
i każda warta polecenia.
W naszym domu takie pomieszczenie sprawdza się idealnie.
Pozdrawiam serdecznie
Renata :)
