Wpadam do Was dosłownie na chwilę.
Moja biała wymarzona kuchnia staje się faktem.
Poprzednia przeszła małą metamorfozę łącznie z malowaniem płytek ściennych.
Dzisiaj tylko kilka ujęć tego co już jest zamontowane dosłownie tak na gorąco
bo Pan stolarz dopiero co odjechał.
Brakuje jeszcze listew przypodłogowych, maskujących, gniazdek, górnych
półeczek i kilku drobiazgów.
Cała metamorfoza kuchni na pewno pojawi się na blogu,
a dzisiaj tylko kilka kadrów z mojej prawie świątecznej kuchni.
Zdjęcia robione przy sztucznym świetle pozostają wiele do życzenia,
ale nie mogłam się oprzeć i obfociłam te moje nowe kąty, tak
długo na nie czekałam.
Dalsza część kuchni pojawi się na blogu po
Świętach z dokładnym opisem co tutaj się zmieniło
i moimi spostrzeżeniami odnośnie malowania płytek.
Pozdrawiam serdecznie
Renata :)