Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Green Gate. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Green Gate. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 lutego 2017

Faworki na tłusty czwartek




Tłusty czwartek.
To dzisiaj ten dzień, w którym możemy bezkarnie zajadać się słodkościami.
Na naszych stołach będą królować pączki, faworki zwane chruścikami..
Spożywamy je dosłownie wszędzie w domu, w pracy,
w kawiarni.

U mnie od rana ruszyła produkcja faworków.
Kruche, delikatne, dosłownie rozpływają się w ustach.
Lubię posypane cukrem pudrem z dodatkiem konfitury malinowej.

















Smacznego tłustego czwartku, 
a pączki i faworki niech nam kobietom wejdą w wiadomo co.

Pozdrawiam serdecznie
Renata:)

piątek, 12 września 2014

Powidła z czekoladą

Dziś od rana mój dom pachniał smażonymi śliwkami. Zrobiłam je z dodatkiem czekolady.
Wyszły przepyszne. W sam na raz na zimę jako dodatek do naleśników, gofrów, czy choćby na kromkę
chleba, a i podjadane łyżeczką ze słoiczka smakują wybornie. Ładnie zapakowane mogą stać się prezentem dla kogoś bliskiego.







Na moje powidła użyłam około 4kg śliwek. Smażyłam je około 4 godzin na bardzo wolnym
ogniu od czasu do czasu mieszając. Kiedy odpadały od łyżki płatami dodałam do nich
tabliczkę mlecznej czekolady i około 2 łyżek kakao. Wsypałam również mały cukier waniliowy.
Gorące przełożyłam do słoiczków i odwróciłam do góry dnem.
Powidła potrzebują 2-3 dni, aby smaki się połączyły i wtedy najlepiej wyczuć smak czekolady
i kakao.









Powidła można zrobić wg swojego smaku tzn, można dodać gorzką czekoladę lub pół na pół.
Jeśli ktoś chce może dodać troszkę cukru na koniec. Przy okazji powstało jeszcze kilka
słoików kompotu śliwkowego.



Jesli lubicie połączenie śliwek i czekolady to polecam te powidła, tym bardziej,
że sezon na śliwki w pełni.

Przyjemnego i ciepłego weekendu życzę

Renata :)

poniedziałek, 26 maja 2014

Dzień Matki






Witajcie.
Ten szczególny dzień zaczął się dla mnie od wierszyka:

To jest bukiecik dla mamy,
Malutki, aby odpędził smutki,
Żeby jej kwitł i w zimie i w lecie,
Nawet wówczas, gdy śniegiem miecie.
Jeden kwiatek to uśmiech.
Drugi to miłe słowo.
Trzeci to pomoc dla mamy,
gdy sprzątamy lub naczynia zmywamy
I jeszcze listki - nasze piątki i szóstki wszystkie.



laurki od mojej córki



A  kiedy dzieci wróciły ze szkoły
była dalsza część niespodzianek.
Listonosz przyniósł paczkę adresowaną do mojego męża.
Niby nic, ale opakowanie dobrze mi znajome.
Już wiedziałam, że coś się święci, bo to przesyłka od Ewy z http://mintyhouse.blogspot.com/ 
a ja ostatnio nic nie zamawiałam.


W prezencie otrzymałam same cudeńka- żółty ręczniczek, 2 sznurki ,
małą błękitną chochelkę i cudne łyżeczki Rice do deserów.
Stałam się również posiadaczką 2 kubków Green Gate.
Normalnie się wzruszyłam.
Kochane te moje dzieciaczki.
A to moje prezenciki




Po południu przenieśliśmy się do ogrodu.
Chłopcy zrobili mi kawę, deser lodowy,
a ja miałam chwilę, aby poczytać książkę.
Córka dotrzymywała mi towarzystwa, chłopcy jak zwykle woleli pograć w piłkę.
Oby było jak najwięcej takich chwil.








To był bardzo udany dzień. Dzieci, spisały się na medal. 
Już myślę co ja im przygotuję na zbliżający się Dzień Dziecka.


 W ogrodzie zaczerwieniły się pierwsze poziomki.
Oczywiście najlepiej smakują zerwane prosto z krzaczka.




 Mam nadzieję, ze i Wasz dzień był dziś udany.
Pozdrawiam serdecznie : )
Renata




 

poniedziałek, 17 marca 2014

Na przekór pogodzie




Witam
Planów na dzisiejszy dzień, ba może nawet tydzień było dużo.
Wszystkie dotyczyły prac w ogrodzie, ale niestety praca
na świeżym powietrzu w takim wietrze odpada.
Wykorzystując ostatnie bardzo ciepłe dni przygotowałam
grządki pod wysiew groszku, koperku itp.
Niestety przez pogodę siedzę w domu i tu przywołuję wiosnę,
a babeczkami to nawet lato.
Wysiałam do pudełek nasiona cukinii, dynii, kabaczków.
Za parę dni pokażę jak wykiełkowały.
A żeby już całkowicie poczuć wiosnę, może nawet lato 
upiekłam kruche babeczki. Niby nic wielkiego, ale kiedy dodamy
do nich bitą śmietanę i swoje mrożone maliny
to mamy namiastkę lata w tak pochmurny i wietrzny dzień.
Babeczki upiekłam w takich małych tartaletkach, które
kiedyś kupiłam w Duce. Mam różowe i miętowe.
Pasują idealnie do Ib Laursena.
Jakiś czas temu przyniosłam z ogrodu owocowe gałązki ,
pięknie zakwitły białymi pączkami



Teraz nie pozostaje mi nic innego jak wypić kawkę w mojej
ulubionej filiżance Green Gate i skosztować malinowej babeczki.
Kto chętny niech się częstuje.





Pozdrawiam